Najdelikatniejsze muśnięcia Gazety Wyborczej zaprowadzającej ład i porządek w Parku Jordana

1

Najdelikatniejsze muśnięcia Gazety Wyborczej zaprowadzającej ład i porządek w Parku Jordana

(tekst i zdjęcia – Józef Wieczorek)

Krakowska Gazeta Wyborcza kontynuuje serial o Parku Jordana (Komentarz tygodnia. Park Jordana, patriotyzm i bałagan – Michał Olszewski31.07.2015 Cały tekst: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,18462532,komentarz-tygodnia-park-jordana-patriotyzm-i-balagan.html#ixzz3hU37wHkP ),

2a

w którym daje sobie prawo słowami redaktora naczelnego ‚do wytaczania przy każdej okazji najcięższych dział, do pomówień, kalumni, insynuacji i zwykłych oszczerstw.’ żeby użyć jego słów,  jakże zasadnych do tego co zawiera ten serial,  a co postępowa GW przypisuje – jak zwykle na opak – konserwatywnej opinii publicznej.

Choćby najdelikatniejsze muśnięcie tego, co dla prawicy drogie, wywołuje histerię.” pisze redaktor naczelny.

Przytoczmy zatem kilka najdelikatniejszych muśnięć redaktora naczelnego:

„ewidentne wynaturzenia”

„gabinet osobliwości” ( na panteon Wielkich Polaków)

„bałagan”

„pomieszanie z poplątaniem”

„ewidentne bezhołowie”

Zresztą każdy sobie może wyczytać i zrobić wykaz pomówień, kalumni, insynuacji i zwykłych oszczerstw serwowanych niemal w każdym akapicie przez redaktora naczelnego,  ważącego się na najcięższe słowa bezzasadnej krytyki wobec Kazimierza Cholewy i Parku Jordana a mimo to walącego poniżej pasa –  „ nikt nie waży się na najlżejsze choćby słowo krytyki wobec tego, co robi.”

Czy redaktor czyta to co pisze, czy jest w stanie to zrozumieć ?

Ze znajomością tego co pisze GW u redaktora naczelnego dobrze nie jest . Pisze np. „ Rada miasta ochoczo akceptuje wszystkie jego pomysły” co stoi w dramatycznej sprzeczności wobec tego co GW pisała np. „ Na popiersie Lech Kaczyński poczeka minimum dwa lata – Cały tekst: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,8282105,Na_popiersie_Lech_Kaczynski_poczeka_minimum_dwa_lata.html#ixzz3hUG4fzv1 ,Pomniki czterech ofiar tragedii smoleńskiej mogą stanąć w Krakowie – http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,8274987,Pomniki_czterech_ofiar_tragedii_smolenskiej_moga_stanac.html

Redaktor naczelny GW nie ma za bardzo pojęcia o tym co pisze GW, a o tym co się dzieje w Parku Jordana nie ma pojęcia zielonego.

W ramach zaprowadzania przez GW  ładu i porządku w Parku Jordana, zgodnie ze swoją ideologią,  aleja główna parku została zawężona o ponad metr ( pomniki nie zawężają jej ani o 1 cm !).co dla niekiedy tłumnie odwiedzających Park jest sporym utrudnieniem.  5

Służby, po jednej wizycie GW w Parku, te idiotyczne rozporządzenia natychmiast wykonały, a rzekomy dyktator Parku nie miał nic do powiedzenia – choć powinien !

GW zapewniła swoimi rozporządzeniami -w ramach walki z wynaturzeniami – ‚odpoczynek plecami do narodowego bohatera’ z czego jest zdaje się dumna.

4

Rzeczywiście jest to wielki i twórczy wkład GW do postępowej polityki historycznej.

GW, mimo ze poodwracała ławki plecami do świętych i wyklętych – woła o pomstę do nieba, nie wyrażając nawet wątpliwości czy to wołanie w niebie zostanie wysłuchane.Ano zobaczymy.

Pomnik Marii Curie – Skłodowskiej odbiega swoim stanem od pozostałych pomników i zdumienie ogarnia, że GW tak troszcząca się o estetykę do tej pory nie zafundowała poprawy/wymiany tego pomnika. Przecież sporo zarabia na swoich tekstach, choćby tych szkalujących Park Jordana ?

6

Nic konstruktywnego, pozytywnego GW zdaje się nie jest w stanie zrobić. GW ma wiernych czytelników ze świata nauki, który na potęgę stawia liczne, wspaniałe nieruchomości akademickie, a jakoś dla swojej największej uczonej nawet skromnego popiersia nie jest w stanie poprawić. Może ten świat jest zawstydzony tym, że uczona ta swoje badania prowadziła w nędznej szopie, a nie w akademickich pałacach, więc i na pałacową rzeźbę nie zasługuje ?

Redaktor gani Kazimierza Cholewę, że ten – mimo że w jego (tj. redaktora) chorych zwidach jest kimś w rodzaju dyktatora Królewskiego Miasta Krakowa – nie podnosi poziomu funkcjonowania Muzeum Armii Krajowej ?

Nie podaje jednak kiedy to GW mianowała Kazimierza Cholewę dyrektorem, czy raczej ‚nad-dyrektorem’ tego muzeum, aby takie zarzuty wysuwać.

W swych horrendalnych bredniach postępowy lewicowy redaktor naczelny insynuuje, że prawicowi dziennikarze naopowiadali bzdur o Parku Jordana  córce rtm. Pileckiego. Nie mam wątpliwości, że gdyby jacyś dziennikarze, choćby prawicowi, naopowiadali pani Zofii Pileckiej jakieś bzdury o jej ukochanym Parku Jordana,  to by ich przepędziła tam gdzie pieprz rośnie.

Pani Zofia, chociaż mieszka w Warszawie, zna doskonale Park Jordana  (zupełnie inaczej niż krakowscy dziennikarze GW) i świetnie się w nim czuje ( także w Jordanówce – „w opuszczonym, smutnym miejscu” w ujęciu redaktora naczelnego GW) 

pp

J4

Do mojej rzetelnie udokumentowanej rzeczywistości parkowej redaktor naczelny GW nawet się nie odnosi – zawstydzające milczenie ! lub w najdelikatniejszym języku redaktora naczelnego – „ ewidentne bezhołowie„ 

Bibliografia:

Konieczna ochrona środowiska akademickiego przed zanieczyszczeniami emitowanymi przez Gazetę Wyboczą

https://blogjw.wordpress.com/2015/07/28/konieczna-ochrona-srodowiska-akademickiego-przed-zanieczyszczeniami-emitowanymi-przez-gazete-wybocza/

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !
https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

GW – krakowski wulkan nienawiści do wszystkiego co polskie i wielkie

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

Tyłem do bohaterów i świętych – zgodnie z dyrektywą GW urządzającej Park Jordana wg swojej ideologii

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/tylem-do-bohaterow-i-swietych-zgodnie-z-dyrektywa-gw-urzadzajacej-park-jordana-wg-swojej-ideologii/

Spotkanie krakowskiego środowiska patriotycznego

1

Spotkanie krakowskiego środowiska patriotycznego u Adama Migo

przed kolejnym wymarszem Kadrówki

Kraków, ul. Herzoga, 30 lipca 2015 r.  

(zdjęcia i wideo – Józef Wieczorek) 

14

8

2

10

11

5

3

7

12

6

13

Przed kolejnym wymarszem Kadrówki z Oleandrów

DSCN8969

Przed kolejnym wymarszem Kadrówki z Oleandrów

Władysław Grodecki

 

Panu Andrzejowi Dudzie Krakowianinowi, Prezydentowi Naszej Umiłowanej Ojczyzny – Polski w rocznicę tak wyjątkową, także w dniu zaprzysiężenia. Czy to nie jest znak?

W ROCZNICĘ 6 SIERPNIA 1914 R.

Żołnierze!

Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru, jako czołowa kolumna wojska polskiego idącego walczyć o oswobodzenie ojczyzny…” / J. Piłsudski – Oleandry 3.08. 1914 r. /

Słuchających te słowa / wspominał Florian Wieniawa- Długoszowski / „ogarnęło wzruszenie ogromne, coś ściskało za gardło.” Chwila była szczególna, wszyscy wyczuwali, że oto zbliża się wojna narodów, o którą za wieszczem modliły się od dziesiątków lat miliony potomków powstańców kościuszkowskich, listopadowych i styczniowych.

Gdy na skutek represji, rozstrzeliwań, zsyłek na Sybir i konfiskat majątków po upadku powstania styczniowego i rewolucji w 1905r. partie polityczne, głównie Narodowa Demokracja były przeciwne rewolucji i tzw. bandytyzmowi, a społeczeństwo ogarnęła apatia, zmęczenie i ucieczka w życie prywatne- „W najswobodniejszej części Polski, w Krakowie, stanęła do boju garść młodzieży, robotników i chłopów by w rozpaczliwej chwili próbować walczyć nie pod obcym, lecz własnym, polskim sztandarem, by umierać na polu bitwy nie jako żołnierz z pod obcego znaku, lecz jako żołnierz polski” /J. Piłsudski /

Oto 6 pokolenie po konfederatach barskich wydało wojnę najpotężniejszemu z zaborców i oni przeżyli CHWILĘ SPEŁNIENIA.

W nocy 5/6 sierpnia 1914 r. ok. 150 młodych Polaków, „strzelców” i „drużyniaków” było gotowych by ruszyć w bój. W tym dniu minęło dokładnie pół wieku od śmierci ostatniego dyktatora powstania styczniowego, pół wieku nie było też na frontach Europy regularnego wojska polskiego.

Ostatnią noc przed wymarszem tak wspominał Generał Tadeusz Kasprzycki: „noc spędzona na scenie w Oleandrach, spędzona w półśnie; co pewien czas otwieram oczy: nikłe światełko lampki, dziwacznie poskręcane ciała kadrowiczów, tu i ówdzie pogwizdy i chrapania.”

O godz.3 zarządzono alarm, a pół godziny później nastąpił wymarsz w kierunku Kielc. O godz. 9. 45 byli już w Michałowicach. Dowódca Tadeusz Kasprzycki wydał rozkaz : „Przed nami ziemia od lat w niewoli, idziemy by ją wyzwolić”. Wyłamano szlabany graniczne zaboru rosyjskiego i austriackiego. Rozpoczynała się wojna narodów, o którą za wieszczem modliły się całe pokolenia Polaków!!!

SZLAKIEM I KOMPANII KADROWEJ

Pierwszym i najważniejszym aktem na drodze ku niepodległości Polski w 1918r. był wymarsz Kadrówki z krakowskich Oleandrów 6 sierpnia 1914r. Dla uczczenia tej ważnej daty w dziejach naszej Ojczyzny już w 1921 r. zrodziła się myśl organizacji corocznego marszu z Krakowa do Kielc.

Rok później w ramach I Zjazdu Legionistów zorganizowano marsz z Oleandrów do Michałowic, a w 1924 r. w 10 rocznicę wymarszu- pierwszy marsz na całej trasie. Brało w nim udział 7 drużyn strzeleckich. Organizatorem tego i następnych Marszy był Związek Strzelecki.

Marsze miały charakter elitarny, i sportowo- militarny, a uczestniczyły w nich najlepsze jednostki nie tylko z Polski, ale także z Łotwy i Estonii. Trwały one po 3 dni. Do 1939 r. zorganizowano ich 15 ( w 1934r. powódź w Małopolsce uniemożliwiła jego organizację ).

6 sierpnia 1939r. , tuż przed agresją niemiecką na Polskę na Błoniach krakowskich zgromadziło się ok. 100 tys. Polaków z całego kraju. Początek Marszu poprzedziła wielka manifestacja patriotyczna z udziałem Marszałka Polski Edwarda Śmigłego Rydza, żołnierzy I Kompanii Kadrowej i 5 żyjących powstańców styczniowych

W P R L- u

II wojna światowa na okres półwiecza przerwała niepodległość Polski, a obchody rocznicy 6 sierpnia były zabronione. Żyli jeszcze legioniści i choć byli traktowani jak obywatele drugiej kategorii, to głównie oni zaczęli się upominać u władz PRL o odnowienie Kopca J. Piłsudskiego na Sowińcu i o kult dla ważnych rocznic historycznych, w tym dla rocznicy wymarszu Kadrówki i Bitwy Warszawskiej z 1920r.

Wielkiego wsparcia udzielał im były metropolita krakowski Kardynał Karol Wojtyła. Na spotkaniu legionowym w Krakowie 25. 01. 1975r. powiedział m. in. :

Dobrze, że się tu spotykacie, dobrze że strzeżecie tych wszystkich śladów i tej rocznicy 6- sierpnia i tego postumentu na dawnej granicy pod Michałowicami…”

A w liście do byłego prezesa Związku Legionistów Polskich w Krakowie J. Herzoga / z 1974r./ napisał :

Pragnę wyrazić moją pełną solidarność z pańskimi poczynaniami, które mają na celu obronę godności Narodu, a zwłaszcza honoru polskiego żołnierza, tego któremu Polska zawdzięcza niepodległość”

W tej sytuacji już 6 sierpnia 1978r. kilkanaście osób przybyło do Michałowic gdzie złożono kwiaty, ale na powrót do dawnej tradycji Marszów trzeba było poczekać jeszcze 3 lata. Oto w wyniku wyboru Kard. K. Wojtyły na stolicę Piotrową i „wybuchu Solidarności” z inicjatywy środowisk niepodległościowych i piłsudczykowskich oraz pomocy ówczesnego proboszcza katedry kieleckiej Mariana Jaworskiego / późniejszy biskup i arcybiskup /, o. Adama Studzińskiego, kapelana spod Monte Cassino, a także regionalnej „Solidarności” w Kielcach i w Krakowie udało się zorganizować w 1981 r. pierwszy powojenny Marsz. W gronie tych co opiekowali się Marszem był także bp. Albin Małysiak, gen. Mieczysław Boruta Spiechowicz i żołnierz I Kadrowej mjr. Tadeusz Brzęk- Osiński.

Następne marsze odbywały się w stanie wojennym, gdy władze PRL nie wyrażały zgody na ich organizację. Wielu uczestników w tym czasie było więzionych lub płaciło wysokie grzywny.

Najbardziej dramatyczny przebieg miał marsz w 1984r. 102 uczestników niosących przez pół Polski antyrządowe transparenty i śpiewający pieśni patriotyczne stanowiło zagrożenie dla władz reżimu Jaruzelskiego.

Już po opuszczeniu Krakowa dochodziło do częstych konfliktów z funkcjonariuszami SB i Milicji. 4 km. przed Jędrzejowem w Zajeździe w Łączynie, gdy właściciel zaprosił uczestników na obiad pojawiło się nagle kilka samochodów ZOMO. Ci, którym nie udało się zbiec zostali przewiezieni do Komendy MO w Jędrzejowie i tam przesłuchani. 7 osób zatrzymano na 24 godziny. W nocy trwały trudne pertraktacje w wyniku, których milicja zgodziła się na kontynuowanie marszu w godzinach nocnych, w znacznym rozproszeniu i bez transparentów. Dzięki pomocy płk. Antoniego Hedy / ps. Szary / i miejscowych chłopów udało się dotrzeć do Kielc.

Sam przemarsz przez to miasto do Katedry przypominał wkroczenie Kadrówki w 1914 r. Nigdy nie zapomnę jak czwórkami w pewnym oddaleniu (po ok. 30 m), by Zomowcy nie mogli nas ująć wkraczaliśmy do centrum. Nieustannie na myśl przychodziły wspomnienia Wacława Sieroszewskiego z wejścia do Kielc Pierwszej Kadrowej w 1914 r.

I tak ze śpiewem na ustach, na którego dnie kryło się łkanie, weszliśmy w milczące ulice…

Tuż za rogatką po obu stronach stały nieme i nieruchome tłumy… Nic, żadnego dźwięku, ruchu lub wyrazu! (…) Nagle przejmujące, stłumione łkanie kobiece rozdarło niemotę tłumów… ( …) Wyciągnęły się ku nam jakieś ręce i parę bladych kwiatów upadło pod nogi idącej kolumny. Westchnienie ulgi wybiegło z naszych piersi: Żałują nas”.

Tym razem tylko nieliczni mieszkańcy Kielc wyszli na chodnik i przyglądali się maszerującym, inni z podziwem, a może i przerażeniem obserwowali nas z pewnej odległości lub z poza uchylonych firanek swych mieszkań!

I tak dotarliśmy do wypełnionej po brzegi Katedry, przerażająco cichej… niemy tłum się rozstąpił. Zmierzaliśmy w stronę ołtarza krok po kroku czując ciężar spojrzeń setek wiernych. Może trwało to pięć, może dziesięć sekund, choć wydawało się, że była to wieczność…

Nasze wnętrza wypełniła niepewność, rozczarowanie i szok, gdy nagle rozległy się oklaski zrazu słabe, nieśmiałe, a później tak potężne, że trzęsły się mury świątyni. Rozpierała nas duma, wydawało się, że serca wyskoczą z piersi!

Za udział w „nielegalnym marszu” 67 osób zostało później ukaranych wysokimi grzywnami.

Następne marsze były już znacznie spokojniejsze, a w 1990r. burmistrz Jędrzejowa oficjalnie przeprosił uczestników Marszu za wydarzenia z 1984r.

W III RZECZYPOSPOLITEJ

Od pierwszego powojennego marszu tak emigracja niepodległościowa, jak i prezydent R.P. na uchodźstwie Kazimierz Sabat udzielali poparcia uczestnikom Marszu. Ten ostatni umarł 19 VII 1989r. , w dniu w którym sejm kontraktowy wybrał na prezydenta RP . Jaruzelskiego.

Nie żył już żaden żołnierz Kadrówki, ale pamięć po tej formacji i tradycja Marszu sprawiła, że w III Rzeczypospolitej w sierpniowe dni drogi polne, łąki i lasy między Krakowem, a Kielcami zapełniały się polską młodzieżą.

Od 1989 r. Marsz wrócił do formuły przedwojennej. Ma charakter sportowo-obronny. w Marszu uczestniczą oddziały strzeleckie, a od 1991r. przedstawiciele Jednostek WP o tradycjach legionowych. W gronie uczestników znaleźli się również: Litwini i Polacy z Wileńszczyzny – komandosi walczący o wolność kraju w 1990r. /1991r./, żołnierze NATO z Holandii i Niemiec /1998r. /, a od 2000 r. kilkakrotnie uczestniczyła także polska młodzież z Wileńszczyzny i Ukrainy.

Nastąpiła ilościowa i jakościowa zmiana, a w gronie patronów honorowych znajdowali się m. in. b. Prezydent na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, Pani Jadwiga Piłsudska- Jaraczewska , płk Antoni Heda- „Szary” – Prezes Światowej Federacji Kombatantów, dowódca 3 PP Leg .AK, dr Krzysztof Kula- bratanek Leopolda Lisa – Kuli, o. płk. Adam Studziński- kapelan II Korpusu PSZ, Kapelan Marszu abp. gen. Dyw. Sławoj Leszek Głódź , czy śp. Prezydent Lech Kaczyński.

Od tej pory Marszom towarzyszyły msza św. w katedrze na Wawelu i różne imprezy tak w Krakowie jak i w innych miastach; wystawy fotograficzne, pokazy kawaleryjskie na Błoniach, lekcja śpiewania z udziałem artystów Loch Camelot w Rynku Głównym (ostatnio w Małym Rynku), uroczystości pod obeliskiem upamiętniającym obalenie słupów granicznych w Michałowicach, spotkania z mieszkańcami miast, zawody strzeleckie, odsłonięcie płyt pamiątkowych, składanie kwiatów na grobach legionistów, konkursy historyczne itp.

Mimo to ostatnie lata XX w. nie należały do łatwych, a przyczyniły się do tego, zmiana pokoleniowa, dewaluacja wszelkich wartości etycznych, brak odpowiedniej edukacji historycznej czy wyśmiewanie patriotyzmu, który niesłusznie kojarzono z nacjonalizmem”!

MARSZ KADRÓWKI W OCZACH ZWYKŁEGO UCZESTNIKA

14 czerwca 1999r w Łowiczu Ojciec Święty Jan Paweł II przypomniał:

Wychowanie młodego pokolenia w duchu miłości Ojczyzny ma wielkie znaczenie dla przyszłości narodu. Nie można bowiem służyć dobrze narodowi, nie znając jego dziejów, bogatej tradycji kultury. Polska potrzebuje ludzi otwartych na świat, ale kochających swój rodzinny kraj”.

Dla najstarszych uczestników (tych z lat osiemdziesiątych) Marsz Kadrówki powinien być przede wszystkim wspaniałą lekcją historii i patriotyzmu.

Niełatwo jest o tym pisać, trudno mówić, ale trzeba to robić choćby po to by na trasę między Krakowem, a Kielcami wrócili ci, którym arogancki styl prowadzenia marszu nie odpowiadał. Z uznaniem o ogromnym zaangażowaniu i poświęceniu trzeba się wyrazić o kolejnych komendantach Marszu ostatnich lat XX w., Wojtku Pęgielu, Witku Tukałło, Michale Wnuku, Andrzeju Fischerze, Andrzeju Albiniaku, Leszku Marcinkiewiczu czy Lucjanie Muszyńskim. Trzeba pamiętać, że mieli niełatwe zadanie, bowiem na Marszu w znacznej mierze pojawiali się zupełnie przepadkowi ludzie, nieświadomi jaki jest jego cel, często traktujący Marsz jako okazję do odpoczynku, taniego spędzenia urlopu czy części wakacji.

Od 1999 r. do 2014 r. Komendantem był Jan Józef Kasprzyk z Warszawy. Nie można zaprzeczyć jego niewątpliwych zasług, zwłaszcza w początkowym okresie. Wszędzie podkreślano jego nienaganną wiedzę, aparycję i przygotowanie aktorskie ( uczeń śp. Janusza Zakrzeńskiego). Jednak sam pan Janusz na spotkaniu w Żywcu 4 września 2006 r. do kilku „piłsudczyków” z Krakowa powiedział: „Jasiu się zmienił, nie powinien już być komendantem”.

Mnie i innych uczestników marszów „stanu wojennego” raził brak dyscypliny, otaczanie się ciągle tymi samymi „kolesiami” z Warszawy, nie grzeszącymi skromnością i nadmiarem kultury. Raziło przyznawanie sobie różnych nagród i odznaczeń, za bardzo wątpliwe zasługi.

Marsz jak sama nazwa wskazuje powinien mieć coś wspólnego z chodzeniem, a nie wożeniem się samochodami prywatnymi i służbowymi. Dotyczyło to nie tylko kadry, ale również, wielu uczestników, szczególnie, młodych urodziwych dziewcząt. Tolerowano, kradzieże, profanowanie symboli, pijaństwo, nieprzestrzegania ogólnych zasad współżycia (np. hałasowanie po ciszy nocnej, brak szacunku dla osób starszych i zasłużonych).

Na Marszu nie było tej patriotycznej atmosfery lat osiemdziesiątych, tych dyskusji, sporów, zafascynowania naszymi dziejami i postacią Marszałka. Śp. Lucjan Muszyński pasjonat historii robił co mógł, ale w tej sytuacji niewiele mógł zdziałać!

Pozornie wszystko wyglądało wspaniale; przed wejściem do każdego miasta, na przybywających z różnych stron uczestników czekała orkiestra honorowa i konnica, a w centrum gospodarze regionu.

Jednak z reguły niewiele osób nas witało (bardzo kiepska reklama), a zmęczeni długim marszem, głodni i spragnieni uczestnicy myśleli o jednym, by znaleźć się jak najszybciej w miejscu zakwaterowania. Niestety wypoczęty Komendant Marszu i jego kadra oraz przedstawiciele władz miasta nie bacząc na to, że niektórzy ledwo stoją popisywali się swoją elokwencją. Uważny obserwator odnosił wrażenie, że Marsz jest dla jego organizatorów i WiP-ów, a nie dla uczestników i miejscowej ludności.

Kiedyś było zupełnie inaczej, był bardzo bliski kontakt z mieszkańcami, może dlatego, że marsze były „nielegalne?”. Co roku szliśmy inną trasą. Zakwaterowanie załatwiano u księży proboszczów (dzięki listom polecającym od śp. biskupa Małysiaka) w chłopskich chałupach lub w stodołach, także u Cystersów w Jędrzejowie.

Szliśmy z plecakami małymi grupkami (dla bezpieczeństwa) dźwigając dodatkowo sztandar Kadrówki i różne transparenty. Bagaż jakimś prywatnym samochodem zawożony był na miejsce zakwaterowania. Marszowi towarzyszyły śpiewy pieśni patriotycznych, a w miejscach postoju ożywione dyskusje historyczne.

Po dotarciu na miejsce i zakwaterowaniu, gospodarze podejmowali nas obfitym obiadem, a później wspólnie udawaliśmy się do miejscowego kościoła gdzie odprawiana była msza święta. Wieczorem zaś przy herbacie opowiadaliśmy zgromadzonym o tym dlaczego idziemy do Kielc?

Ludzie czuli się dumni, że uczestniczą w tej lekcji historii.

Przed nami kolejny jubileuszowy pięćdziesiąty Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej (35 po II wojnie światowej). Jego komendantem został Piotr Augustynowicz, mający ambicje by Marsz był naprawdę Marszem, by wrócili na trasę dawni jego uczestnicy ze swymi dziećmi i wnukami. Musimy go wspierać w tym niełatwym przedsięwzięciu!

Ps. Poniżej wywiad z Piotrem Augustynowiczem!

Władysław Grodecki

DSCN8936

Ełk, dn. 29.06.2015 r.

  1. Poprzedni Marsz wypadł w setną rocznicę wymarszu I Kompanii Kadrowej! Obecny też będzie Marszem szczególnym, gdyż jest już 35, kolejnym po wojnie i L jubileuszowym. Jego Komendantem został wybrany Piotr Augustynowicz.

Piotrku, nie miałem do tej pory okazji poznać Cię bliżej, ale podzielam radość moich przyjaciół, że Tobie powierzyli tę zaszczytną i odpowiedzialną funkcję. Gratuluję odwagi! Proszę powiedz coś o sobie, o dzieciństwie, młodości, pracy, pasji życiowej?

Urodziłem się w 1980 r. w Białymstoku jako drugi z czworga synów Jana i Zofii z hr. Arciszewskich Augustynowicz. Moi przodkowie ze strony ojca pochodzą z Litwy, pieczętując się herbem Poraj. Dzieciństwo i młodość spędziłem w Prusach Wschodnich, najpierw w gospodarstwie najpierw mojego dziadka, osadnika wojskowego- Henryka Augustynowicza, a później w gospodarstwie rodziców. Ciężka praca na roli była częścią mojego młodego życia. Od małego fascynowała mnie historia.

W 1991 r. nazwałem siebie piłsudczykiem. Wszystko za sprawą lektury książki „Józef Piłsudski o sobie”. Od tamtej pory Józef Piłsudski stał się moim bohaterem, wzorcem i Wodzem. W roku 1999 r. powróciłem do rodzinnego miasta, by podjąć studia na kierunku historia na tamtejszym Uniwersytecie. W trakcie studiów w 2002 r. wstąpiłem do Towarzystwa Pamięci Józefa Piłsudskiego Oddział w Białymstoku, przekształconego później w Związek Piłsudczyków. Byłem również członkiem Towarzystwa Przyjaciół Grodna i Wilna. W 2004 r. zostałem magistrem historii i ponownie wyjechałem do Prus Wschodnich, tym razem do stolicy Mazur – Ełku. Tam też podjąłem pracę zawodową w jednej ze szkół średnich i kontynuuję ją do dziś. W 2006 r. wstąpiłem do Związku Strzeleckiego, a w 2012 r. po wystąpieniu z niego reaktywowałem Polską Organizację Wojskową.

  1. Kiedy po raz pierwszy pojawiłeś się na Marszu i co Cię tak zafascynowało, że postanowiłeś wracać tu co roku?

O Marszu po raz pierwszy dowiedziałem się w końcu lat 90. XX w., a po raz pierwszy pojawiłem się na nim w 2005 r. za namową mojego serdecznego kolegi, piłsudczyka, długoletniego uczestnika Marszy – Piotra Siwickiego. Od tamtej pory jestem co roku. Zafascynowała mnie przede wszystkim atmosfera, uczestnicy, zawiązały się przyjaźnie, swego rodzaju braterstwo.

  1. Jakie Twoim zdaniem były „Blaski i cienie” Marszów organizowanych przez Twojego poprzednika?

Mój poprzednik, na początku mojej przygody z Marszem był dla mnie autorytetem. Przede wszystkim za sprawą elokwencji, znajomości faktów i stylu dowodzenia. Myślę, że dzięki niemu Marsz przestał być lokalnym przedsięwzięciem patriotycznym, a stał się ogólnopolskim i nie tylko. Jeśli chodzi o „cienie”, to uważam że Marsz stał się za bardzo komercyjny. Można było odnieść wrażenie że jest bardziej dla samorządowców i Komendy Marszu, niż dla samych uczestników. Poza tym coraz więcej uczestników Marszu pokonywało go samochodem, niż pieszo. Do tego można być dodać niepotrzebne, dodatkowe przemęczanie uczestników długimi uroczystościami czy postojami. Z roku na rok rósł też dystans między Komendą Marszu a uczestnikami, swoisty podział na „my” i „oni”, poza tym niezmienny skład samej Komendy, do której wkradła się rutyna. Gdzieś uleciały przy tym entuzjazm, patriotyzm, dyscyplina, integracja, wychowanie czy przykład dla lokalnych społeczności. Przyznaję, że do pewnego momentu sam też nie zawsze świeciłem przykładem. Na szczęście w porę przyszło otrzeźwienie i zrozumienie, że dłużej tak się nie da i że czas to zmienić. Ponadto nastąpiło szereg różnych podziałów wśród samych uczestników Marszu. Tylko na zewnątrz, z pozoru tworzyliśmy wspólnotę, ale wewnątrz już niekoniecznie.

  1. Kiedy i dlaczego zdecydowałeś się kandydować na komendantem marszu jubileuszowego ?

W ubiegłym roku po lipcowej odprawie mój poprzednik zadzwonił do mnie z taką propozycją. Myślałem nad tym długo i nie do końca byłem co do tego przekonany. Z jednej strony uważałem że mam za krótki „staż” na Marszu, za małe doświadczenie (byłem dowódcą plutonu), ale o wpływ na moją decyzję mieli zarówno moi podkomendni z POW, jak i najstarsi uczestnicy Marszu. Pragnienie zmiany wśród nich było odczuwalne i powszechne. Jednak w trakcie wyborów odniosłem wrażenie, że mój poprzednik mimo wcześniejszych deklaracji zamierzał nadal kandydować. Tuż po wyborach potraktował mnie mówiąc delikatnie z rezerwą, deklarując jedynie wsparcie duchowe.

  1. Program marszu jest niezwykle bogaty, bardzo ambitny. Czy mógłbyś w kilku zdaniach wspomnieć jaki stawiasz sobie cel, jakie zasadnicze zmiany w porównaniu do poprzednich planujesz wprowadzić?

Wybór na Komendanta Marszu przyjąłem jako zaszczyt i jednocześnie jako zadanie do wykonania. Niestety, mimo moich najszczerszych chęci i sympatii wobec najstarszych uczestników Marszu, w wielu wypadkach zarówno w formule, jak i programie Marszu nie da się powrócić do tego co było w latach 80 XX w. Razem ze współpracownikami chcemy wymagać dużo od siebie, ale i od samych uczestników. Będziemy pracowali nad dyscypliną, nad poprawą wizerunku Marszu wśród lokalnych społeczności. Poza tym stawiamy na wychowanie najmłodszych uczestników, na integrowanie wokół śpiewu, historii, tradycji oraz sportu.

Chcielibyśmy, aby Marsz był autentyczną, radosną przygodą z patriotyzmem. Przechodząc do samego programu, to czeka nas wiele przedsięwzięć towarzyszących Marszowi. Pragniemy, aby najmłodsi uczestnicy Marszu, ale nie tylko, mieli zagospodarowany czas. Żeby spędzili go w sposób aktywny i zarazem oddziaływujący na nich wychowawczo, stąd też m.in. spacer po Krakowie śladami Józefa Piłsudskiego, lekcje śpiewania na trasie Marszu, pokazy sprawności ułańskiej, zawody strzeleckie, zawody sportowe w Choinach nad Nidą, konkurs historyczny w nowej formule i tradycyjnie już zawody marszowo-biegowe.

6) Kto będzie Ci pomagał w organizacji? Czy udało Ci się dobrać odpowiednich współpracowników i sponsorów?

W organizacji Marszu pomaga mi założone we wrześniu ubiegłego roku w Kielcach Stowarzyszenie „Kadrówka” oraz Komenda Marszu. W Komendzie w większości są nowi ludzie, ale znani uczestnikom Marszu, często sami wielokrotni jego uczestnicy. Na tym etapie nie wypada mi oceniać współpracowników. Każdy z nas daje od siebie tyle, ile może. Na podsumowanie czy ocenę przyjdzie czas po zakończeniu Marszu w Kielcach.

Organizację Marszu zaczęliśmy praktycznie od początku, od zera. Nie otrzymaliśmy nic od poprzedniej Komendy Marszu i głównego organizatora, czyli Związku Piłsudczyków. Na dofinansowania z urzędów i samorządów za bardzo nie mogliśmy liczyć z racji tego, iż dopiero w styczniu 2015 r.

Stowarzyszenie „Kadrówka” uzyskało osobowość prawną w KRS. O sponsorów zabiegamy nieustannie i jesteśmy dobrej myśli, niemniej chciałbym zaznaczyć, że Marsz ma charakter wędrowny, polowy a nie charakter koszarowy czy letniskowy. Mamy swoją postawą, zaangażowaniem i wysiłkiem fizycznym naśladować żołnierzy 1 Kompanii Kadrowej z 1914 r.

  1. Jakie wrażenie robi na Tobie Kraków? Miasto pomnik, symbol świetności i dostojeństwa, stolica Piastów i Jagiellonów, miasto św. Jana Pawła II, M. Kopernika, T. Kościuszki i J. Piłsudskiego…. Z każdego zabytkowego miejsca tchnie tu wielka przeszłość. Tu sto lat temu zaczął się sen o niepodległości i tu najwcześniej zaczął się on realizować! Kraków stał się prawdziwym „Domem niepodległości”!

Kraków to miasto, które obok rodzinnego Białegostoku oraz Wilna odwiedzam najczęściej. Wspaniałe zabytki, świadczące o dawnej potędze i świetności Rzeczypospolitej, mili, gościnni mieszkańcy, rzesze młodych, uśmiechnięty turystów i współczesnych żaków, miasto tętniące życiem przez całą dobę i do tego niepowtarzalna atmosfera. Poza tym dla piłsudczyka mego pokroju to swego rodzaju źródło Niepodległości, matecznik Czynu Legionowego. To wreszcie serce polskości bijące na każdym kroku, a w sposób szczególny na Oleandrach, na Kopcu na Sowińcu i w Krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów.

Dziękuję za rozmowę

Władysław Grodecki

K

STOWARZYSZENIE „KADRÓWKA”

KOMENDA L (35 PO WOJNIE) MARSZU SZLAKIEM

1 KOMPANII KADROWEJ KRAKÓW- KIELCE,

6-12 SIERPNIA 2015 r.

25-507 Kielce, ul. ks. Piotra Ściegiennego 2, tel. 606 495 407,

e-mail: kadrowka2015@wp.pl, KRS: 0000539063, NIP: 6572916217, REGON: 36054136900000, KONTO: PKO BP SA 18 1020 2629 0000 9102 0313 1620

Tyłem do bohaterów i świętych – zgodnie z dyrektywą GW urządzającej Park Jordana wg swojej ideologii

2

Tyłem do bohaterów i świętych  !  

– zgodnie z dyrektywą GW urządzającej Park Jordana  wg swojej ideologii 

(tekst i zdjęcia – Józef Wieczorek)

Od kilku dni trwa serial krakowskiej Gazety Wyborczej o Parku Jordana, chyba zakontraktowany na cały sezon ogórkowy. Na rynku cena ogórków małosolnych osiąga ceny 10 zł,  gdy cena GW jest 3- krotnie mniejsza, więc na wolnym rynku  GW ma szanse  na sukces. Szczególnie wśród spauperyzowanej  „polskiej” inteligencji – na ogórek już nie stać, ale GW  może się pożywić, choć za bardzo strawne to nie jest.

GW wzięła Park Jordana na celownik  i przystąpiła do urządzania Parku  za pomocą zaprzyjaźnionych służb.  Poddała krytyce stronę patriotyczną, duchową, i artystyczną Parku,  domagając się zmiany punktu siedzenia wobec ustawianych w parku rzeźb Wielkich Polaków – polskich bohaterów, świętych, artystów….. Punkt siedzenia odwiedzających park winien wyrażać dezaprobatę wobec dzieła życia  Prezesa Towarzystwa Parku oraz dokonań  Wielkich Polaków,  podobno niezasługujących na pomniki, bo ideologicznie niezgodnych z linią GW. Zatem ustawiane tam ławki winny być ustawiane tyłem, a nie przodem do pomników, aby  nie narażać wzroku  potencjalnych miłośników GW na ich widok.

Dyrektywy GW natychmiast rozpoczęto wprowadzać w życie  i od samego rana dnia wczorajszego robota szła pełną parą. Tym niemniej roboty było moc i jeszcze w godzinach wieczornych zdarzały się osoby zasiadające na ławkach skierowanych przodem do  niektórych pomników, w tym o zgrozo  ku pomnikowi św. Maksymiliana Kolbe,

5

  a i ławka ustawiona na przeciw pomnika „Inki” mogła skusić do zajęcia takiej pozycji i zastanowieniem  nad zachowaniem się jak trzeba.

6

Takie pozycje zagrażałyby jednak profilowi ideologicznemu GW, więc zmiana pozycji tych ławek była tylko  kwestią czasu. Dziś ok. południa, kiedy zwykle odwiedzam Park Jordana,  zauważyłem, że ławki   stoją już w należytym porządku nienaruszającym porządku ideologicznego GW .

1

Pani Zofia Nowak  – staruszka, która z oszczędności emerytalnych ufundowała pomniki   św. o. Kolbego i „Inki” przy wsparciu Prezesa Towarzystwa Parku, nie zdoła już   usiąść naprzeciw  swoich ukochanych, także przez wielu Polaków – postaci. Naruszałaby tym ideologiczne zapatrywania potężnej GW chronione przez układ okrągłostołowy.

Zapewne niedługo się dowiemy do jakich to porządków w Parku doprowadzi GW i zaprzyjaźnione z nią służby.

Zbliża się kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego,  a kilku jego uczestników możemy rozpoznać w Galerii Wielkich Polaków XX wieku.

Zapewne na tę okoliczność w Parku zawisną flagi biało-czerwone, które działają na GW jak święcona woda na diabła, więc zapewne zobaczymy kolejną szarżę. Jeśli nastąpi – postaramy się ją udokumentować i skomentować.

Bibliografia:

Konieczna ochrona środowiska akademickiego przed zanieczyszczeniami emitowanymi przez Gazetę Wyboczą

https://blogjw.wordpress.com/2015/07/28/konieczna-ochrona-srodowiska-akademickiego-przed-zanieczyszczeniami-emitowanymi-przez-gazete-wybocza/

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !
https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

GW – krakowski wulkan nienawiści do wszystkiego co polskie i wielkie

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/29/gw-krakowski-wulkan-nienawisci-do-wszystkiego-co-polskie-i-wielkie/

GW – krakowski wulkan nienawiści do wszystkiego co polskie i wielkie

6

GW – krakowski wulkan nienawiści

do wszystkiego co polskie i wielkie

(zdjęcia i tekst – Józef Wieczorek)

Podkrakowskie wulkany dawno już wygasły, choć wypluwały sporo lawy, która uformowała m.in. Górę Zamkową na Grzbiecie Tenczyńskim. Gazeta Wyborcza uformowana jako wulkan nienawiści nadal jest aktywna i pluje swoją lawą i gejzerami nienawiści na wszystko co polskie, a szczególnie na to co nie tylko polskie, ale i wielkie. (m.in. „Prywatny Park Wyklętych” – Gazeta Wyborcza- Kraków z dnia 24.07.2015 r. „Jak w parku „wyklętych” ławki same wędrują „,  28.07.2015 r.)

GW - wędrujące ławki

Wyklina nie tylko polskich bohaterów, ale także duchownych i artystów o ile wyróżniają się spośród nicości i badziewia.

Zieje nienawiścią do tych co zachowali się jak trzeba, a w szczególności do tych co oddali życie z miłości do innych.

Za skandal uważa, że ławka naprzeciw pomnika św. Maksymiliana Kolbe stoi przodem,

2

a nie tyłem do pomnika, co chyba razi jej i jej miłośników uczucia nienawiści do świętego. Bo jak to zrozumieć inaczej ?

Z prezesa Towarzystwa Parku im. Henryka Jordana – Kazimierza Cholewę, do którego żywi niczym nie ukrywane uczucie nienawiści, GW zrobiła zarządcę ławek parkowych, przestawianych tak, aby odwiedzający park byli zmuszeni do patrzenia na bohaterów, zamiast pokazywać gdzie ich mają według wzorów GW.

Żeby nie dochodziło do takich gorszących GW scen, ławki po artykule GW, rankiem we wtorek (28 lipca) zostały przymocowane na stałe.

1

Widać kto tak naprawdę dyryguje parkiem.

Tak troszcząca się o boiska w parku GW (por. „Prywatny Park Wyklętych” – GW Kraków z dnia 24.07.2015 r. ) przez lata nie była w stanie spowodować, ani napisać jednego słowa o konieczności przywrócenia zaplecza sportowego, choćby szatni i umywalni, ale sprawdziła sposób ustawiania ławek i spowodowała błyskawiczne przytwierdzenie ławek wg instrukcji, choć całkowicie sprzecznie ze zdrowym rozsądkiem i decyzją ZGK nr 1236/06 w sprawie rewaloryzacji parku.

Ławki po interwencji GW zajmują obecnie część alei, ograniczają jej szerokość i mogą prowadzić do wypadków poruszających się po alei osób pieszych, pojazdów, w tym komercyjnych gokartów, oraz jeżdżących na rolkach itp.

3

Rozumiem, że to GW poniesie koszty ew. wszelkich odszkodowań powypadkowych, a nie ja jako podatnik ujawniający poczynania zaślepionej nienawiścią do parku GW.

Do tekstu „Jak w parku „wyklętych” ławki same wędrują „ ( wersja elektroniczna – W Parku Jordana ławki odwracają się przodem do pomników”) dołączono fotografię ławki (przestawionej 27 lipca w godzinie wizyty GW) aby zilustrować węzłowy problem parkowy – tajemnice wędrówek ławek.

Jak widać i tą manipulacją GW się skompromitowała w oczach rozumnych czytelników, którzy na trzeźwo mogą obejrzeć, że ławka ( na załączonej w GW fotografii) stoi tyłem (skośnie) do pomnika gen. Okulickiego i nie zdołała się sama odwrócić przodem do pomnika po przestawieniu jej przez ekipę GW (- jak przejeżdżałem rowerem godzinę wcześniej ławka stała normalnie !  tym samym wyjaśniam tajemnicę  jej samowędrówki).

Po umocowaniu porannym ławka sama już się nie poruszy i zgodnie z instrukcją GW odwiedzający park będą na niej siedzieć tyłem do gen. Okulickiego – a zatem zwycięstwo GW !

4

Choć nie całkowite, bo ławki stoją (obecnie już przymocowane) i po drugiej stronie alei i siedzący tam mogą kierować wzrok na generała.

Czy GW postawi tam swoich wartowników, którzy będą kontrolować kierunek spojrzeń i odwracali głowy mieszkańców, aby wytyczony przez GW kierunek (nie)spoglądania na pomniki był właściwy ?

Żenującego komentarza redaktora GW – ogarniętego chyba jakąś manią spiskową i niezdolnego do odróżnienia kominiarki od flagi biało-czerwonej komentować nie będę.

Podziękuję jednak za spopularyzowanie mojej uwagi o możliwości kosmicznego spojrzenia na Park.

Do rozwiązania problemów Parku niewątpliwe przydałby się „Mały książę” mający duże doświadczenia w czyszczeniu wulkanów na innych planetach.

Gdyby tak wyczyścił ziejący wulkan GW z nienawiści niewątpliwie problemy w Parku Jordana dałyby się jakoś rozwiązać, bez wiązania ławek i bywalców parku bolszewickimi, antypolskimi dyrektywami GW.

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !

https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/25/patriotyczny-park-jordana-na-celowniku-gazety-wyborczej/

Konieczna ochrona środowiska akademickiego przed zanieczyszczeniami emitowanymi przez Gazetę Wyboczą
https://blogjw.wordpress.com/2015/07/28/konieczna-ochrona-srodowiska-akademickiego-przed-zanieczyszczeniami-emitowanymi-przez-gazete-wybocza/

Muszyna przykładem dla Krakowa ?

1

W Muszynie na ruinach XIV wiecznego zamku   powiewa flaga biało-czerwona

lipiec 2015 r.

(zdjęcia – Józef Wieczorek)

Żeby biało-czerwona powiewała nad Wawelem trzeba było  mobilizować znaczne siły obywatelskie  i stało się to dopiero przed 1 maja tego roku  ( Flaga nad Wawelem ! Krakowianie dziękują. https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/02/flaga-nad-wawelem-krakowianie-dziekuja/) 

Na Kopcu Piłsudskiego flaga  zawisła 12 maja tego roku  (Flaga na Kopcu Piłsudskiego – od 12 maja 2015 r. na stałe ! https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/12/flaga-na-kopcu-pilsudskiego-od-12-maja-2015-r-na-stale/) ale jak się okazało nie na stałe,  bo została  po 2 miesiącach ukradziona.

Na ruinach XIV wiecznego zamku w Muszynie,  mimo że są to ruiny,  a nie wielki zamek królewski   – flaga zawisła wcześniej niż na Wawelu, dobrze zamontowana,  i mimo że jest w miejscu odosobnionym nie została ukradziona jak ta na Kopcu Piłsudskiego.

3

4

Może lepiej  by było gdyby obywatele b. stolicy Państwa Polskiego brali przykład od obywateli b. Państwa Muszyńskiego

A może ten miś muszyński pilnuje lepiej polskiej flagi niż smok wawelski ?  

2

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !

2

Patriotyczny Park Jordana na celowniku Gazety Wyborczej !

Wybiórczy pasztet ‚antyjordanowski ‚ na sezon ogórkowy przyrządzony .

(tekst i zdjęcia – Józef Wieczorek)

Aleksander Gurgul – dziennikarz Gazety Wyborczej zamieścił w krakowskiej mutacji GW tekst o Parku Jordana pod tytułem „Prywatny Park Wyklętych” ( 24 lipca 2015 r.), wyglądający na prywatne, czy też zamówione (?) dywagacje i manipulacje na temat najbardziej znanego w Polsce ( i nie tylko) parku krakowskiego. Sezon ogórkowy w pełni, więc i tekst na czasie, ale czemu w formie pasztetu, który podczas upałów szybko się psuje ?

Widać, że z dziennikarstwem w Wybiórczej jest coraz gorzej. Dziennikarz GW zauważył, ze  u prezesa Towarzystwa Parku im dr Henryka Jordana – Kazimierza Cholewy  „biel włosów kontrastuje z czerwienią twarzy”,  czego ja nie stwierdziłem na licznych moich fotografiach dokumentujących różne nastroje parkowe z Prezesem w tle  (wystarczy wpisać na Google – grafika – Kazimierz Cholewa, lub przejrzeć moją fotokronikę krakowską ). Nie mam wątpliwości, że Prezes nie jest „czerwony” , ale przez czerwonych nieraz był i jest opluwany. Nawet poirytowany podłym tekstem dziennikarza na twarzy nie zrobił się czerwony co niniejszym dokumentuję.

1

Dziennikarz pisze, że prezes „Jest gwiazdą prawicowych mediów”, ale niczym tego nie obrazuje. Google – gwiazda wyszukiwarek – też tego nie potrafi wykazać. Może dziennikarska gwiazda GW zabłyśnie swoim, a nie odbitym światłem, aby coś się czytelnikom objawiło ?

Tekst jest także w wersji elektronicznej – zajawka dostępna za darmo – http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,18415268,park-jordana-ile-miejsca-na-pomniki-ile-na-boiska-i-place.html) i nosi tytuł także intrygujący Park Jordana. Ile miejsca na pomniki, ile na boiska i place zabaw”. Niestety w dostępnej notce (podobnie jak w wersji papierowej) nie ma żadnych obliczeń dotyczących powierzchni parkowej zajmowanej przez pomniki, place zabaw i boiska. Czytamy jedynie „Dziś, mimo że park znacznie powiększył swoją powierzchnię, boisk jest tylko osiem. Rzeźb jest łącznie 50.”.

Jak to rozumieć, dziennikarz nie wyjaśnia. Powierzchnia zajęta przez rzeźby nijak się ma do powierzchni zajmowanej przez boiska (czyżby dziennikarz miał trudności w obliczeniach powierzchni ? i liczy, że czytelnik wyedukowany w polskich szkołach też sobie z tym nie da rady ?). Żaden z pomników nie przylega nawet do któregokolwiek boiska i nie zajmuje nawet 1 cm2 powierzchni, która na boisko mogłaby być przeznaczona.

Wie o tym każdy kto kiedykolwiek był w Parku Jordana, a jeśli ktoś nie był to każdego o tym informuję, aby wykazać wybitne tendencje i zdolności manipulacyjne/dezinformacyjne dziennikarza GW.

Dziennikarz taktownie nie wyliczył w Parku powierzchni ‚zabawowej’, ale wbrew idei jordanowskiej zajętej pod działalność komercyjną, („Bajlandia”) wskutek czego boiska pozbawione są zaplecza – brak szatni, umywalek, czy natrysków dla grającej w piłkę i biegającej młodzieży. To zaplecze było lepsze „w czasach Jordana”, a także w czasach „ Krakowianki” i to jest sytuacja skandaliczna, ale o tym nie ma w tekście ani słowa.

To nie z powodu pomników tego zaplecza części rekreacyjnej brak ! Natomiast komercyjne ‚gokarty’ stanowią nieraz zagrożenie dla dzieci i staruszków przemieszczających się alejkami patriotycznej części Parku.

Jako mieszkaniec V Dzielnicy Krakowa i częsty bywalec w Parku szereg kwestii związanych z użytkowaniem Parku przedstawiałem Radzie tej Dzielnicy, (Park Jordana pod obywatelską lupąhttps://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/08/03/park-jordana-pod-obywatelska-lupa/) ale Rada – finansowana z budżetu na komunikację z mieszkańcami – ‚zabanowała’ mnie skutecznie, dając jasno do zrozumienia, że do zarządzania Dzielnicą mieszkańcy są jej zupełnie niepotrzebni !

To mógłby być ciekawy materiał dziennikarski na temat swoistego ‚sprywatyzowania’ Dzielnicy, ale takimi ‚trefnymi’ tematami dziennikarze wolą się nie zajmować. (To biznes, a nie patriotyzm, zakłóca równowagę jordanowską w Krakowie –https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/29/biznes-zakloca-rownowage-jordanowska-w-krakowie/).

Odnosi się zresztą wrażenie, że dziennikarz Gazety Wyborczej cierpi na ‚nadmiar patriotyzmu’ w Parku Jordana (co wynika z jego tekstu) podobnie jak cierpiał Zarząd Dzielnicy V (z czym się nie krył) (Strach przed patriotyzmem i edukacją ogarnął radnych Dzielnicy V w Krakowie ? – https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/04/12/strach-przed-patriotyzmem-i-edukacja-ogarnal-radnych-dzielnicy-v-w-krakowie/) a jak wiadomo podobne cierpienia ludzi zbliżają.

Ujawniła się jednak jedna różnica, bo Zarząd V Dzielnicy był przeciwko budowie pomnika niedźwiedzia Wojtka, a ten zdaje się być pupilkiem dziennikarza GW (chociaż jest traktowany instrumentalnie, jako coś w rodzaju przeciwwagi dla pomników Wielkich Polaków).

Dziennikarz chyba z bólem serca (choć nie do końca zasadnie) pisze „ Jest, przyznajmy, w parku Jordana jeden pomnik, który zdobył serca krakowian „ „Wojtka – niedźwiedzia, który przeszedł cały szlak bojowy z armią gen. Władysława Andersa”.

1

https://pomnikwojtek.wordpress.com/

Podczas budowy pomnika – sam jednak słyszałem utyskiwania (chyba tych, co serca nie mają ) – po co na coś takiego wydaje się pieniądze ? aż strach jest do parku wchodzić ! No cóż, jedni boją się niedźwiedzi, inni tych co potrafią zachowywać się jak trzeba. Społeczeństwo jest zróżnicowane, a nawet podzielone, w czym GW ma swoje wielkie zasługi.

Faktem jest jednak, że „Wojtek” jest lubiany przez dzieci, które wiele czasu spędzają wokół „Wojtka”.( W koło Wojtek -https://pomnikwojtek.wordpress.com/2015/04/12/w-kolo-wojtek/). Odwiedzają go także starsi, nawet konsulowie (Konsul Generalny Francji Thierry Guichoux u Wojtka -https://pomnikwojtek.wordpress.com/2015/07/14/konsul-generalny-francji-thierry-guichoux-u-wojtka/).

Pomnik „Wojtka” pomyślany był jako ‚zwornik’ między częścią zabawową a częścią patriotyczną Parku, aby je łączyć, a nie dzielić, bo taka była idea jordanowska (połączenie zabawy i ćwiczeń cielesnych z wychowaniem patriotycznym) na przełomie XIX i XX wieku, wdrażana w życie, także na przełomie XX i XXI wieku,  przez Prezesa Towarzystwa Parku – Kazimierza Cholewę.

Dziennikarz GW ujawnia się jako miłośnik bieli marmurowych pomników jordanowskich, ale gdy były one szare, zielonkawe, pobrudzone i niejednokrotnie uszkodzone, jakoś tego nie widział i nie postulował aby pierwotną biel i formę tym pomnikom przywrócić. Ja widziałem i to mnie irytowało, i wraz z poirytowanym Prezesem Towarzystwa Parku działałem na rzecz renowacji tych pomników, co po kilku miesiącach nastąpiło.Alarmujący stan pomników w krakowskim Parku Jordanahttps://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/01/alarmujacy-stan-pomnikow-w-krakowskim-parku-jordana/; Stan pomników jordanowskich odzwierciedleniem stanu wychowania patriotycznego w królewskim mieście Krakowie– https://wkrakowie2013.wordpress.com/2013/12/03/stan-pomnikow-jordanowskich-odzwierciedleniem-stanu-wychowania-patriotycznego-w-krolewskim-miescie-krakowie/;  Pomniki jordanowskie w nowej szacie –https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/27/pomniki-jordanowskie-w-nowej-szacie/).

Dziennikarz GW biadoli na brak proporcji wśród pomników: „zamiast artystów w parku Jordana najwięcej zaczyna być duchownych i partyzantów „. No cóż, GW nie bierze pod uwagę, że upamiętniani ‚partyzanci’ i duchowni zachowywali się w trudnych czasach jak trzeba i jest zapotrzebowanie tak młodych, jak i emerytów, aby ich uwiecznić i czerpać z nich wzory. 

GW ma swoje wzorce i proporcje i je wyraża na swoich łamach, ale zdaje się GW nie może znieść tego, że inni wzorce i proporcje mają inne. GW na te pomniki nie wydała ani złotówki, więc o co jej chodzi ? – że w przestrzeni publicznej, mimo jej działalności, są jeszcze tacy obywatele, którzy wolą rtm. Pileckiego,

21

a nie Jaruzelskiego, Łukasza Cieplińskiego a nie Karola Świerczewskiego ?

Zbigniew Herbert – generał poezji, stoi godnie wśród generałów broni (niegodnie kiedyś pozbawianych obywatelstwa polskiego), a Karolina Lanckorońska,

1

wielce zasłużona dla ludzi sztuki, stoi nieopodal przyjaciela jej rodziny – kardynała Sapiehy. Czy to razi GW i degraduje takich artystów ?

Na odsłonięcie pomników czekają 2 monumentalne postacie polskiej literatury – Henryk Sienkiewicz i Zofia Kossak-Szczucka (nazwiska są już na postumentach) – (W 100 rocznicę śmierci Henryk Sienkiewicz stanie w Parku Jordana –https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/11/w-100-rocznice-smierci-henryk-sienkiewicz-stanie-w-parku-jordana/). a w tekście dziennikarza GW – ani słowa. Prawda nie pasuje do zakłamanego tekstu ?

Wśród pomników stoi popiersie „Inki” – Danuty Siedzikówny, ikony patriotycznej młodzieży – zawsze w kwiatach. (W rocznicę zamordowania „Inki” krakowianie zachowali się jak trzeba –https://wkrakowie2014cd.wordpress.com/2014/08/29/w-rocznice-zamordowania-inki-krakowianie-zachowali-sie-jak-trzeba/)

Napis na Jej pomniku  – „zachowałam się jak trzeba” chyba jednak razi tych co tak zachowywać się nie potrafią, więc rzeźba była już niszczona.

Stoi obok innych postaci pięknie wyrzeźbionych dłutami artystów – braci Kruczków (Roberta i Leszka), duchownych, co chyba razi tych, których nie rażą rozsiane po Polsce różnorakie pomnikowe straszydła czerwonych bojców, zajmujące nieraz także spore połacie parków ( o czym dziennikarz GW milczy)

Dziennikarz GW odważnie atakuje „nadmiar patriotyzmu” w Parku :” Wielka połać parku niepostrzeżenie zmieniła też swój charakter, stając się miejscem patriotycznych wieców, mszy, rocznicowych obchodów. Również politycznych manifestacji.”

Trudno na to nie zareagować – bez irytacji .

Tak, to straszne do czego doprowadzono ! Tyle wysiłków GW i jej gwiazd, aby skończyć wreszcie z patriotyzmem, aby białe nazywać czarnym, a czarne białym – a tu takie ekscesy !

Jak na odsłonięcia pomników przychodziła grupka krakowian i to starszych, dało się to jakoś znieść. Kiedy były setki uczestników i to coraz młodszych – były już różne utrudnienia i szykany, ale jak liczba uczestników uroczystości, i to głównie młodych ! osiągnęła tysiące

11

– z rozwijaniem frontu antypatriotycznego nie można było zwlekać, bo do czego to może doprowadzić ?!

W parku miały miejsce nie tylko ćwiczenia cielesne ( między pomnikami, którym te pomniki wcale nie przeszkadzały !). Ćwiczenia cielesne w patriotycznym Parku Jordanahttps://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/19/cwiczenia-cielesne-w-patriotycznym-parku-jordana/

5

ale dochodziło już do lekcji patriotyzmu z młodzieżą szkolną, (Lekcja historii w Patriotycznym Parku Jordana – https://wkrakowie2014.wordpress.com/2014/05/05/lekcja-historii-w-patriotycznym-parku-jordana/; Lekcja historii u Generała „Nila” w Parku Jordana w 120 rocznicę urodzin niezłomnego generałahttps://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/03/20/lekcja-historii-u-generala-nila-w-parku-jordana-w-120-rocznice-urodzin-niezlomnego-generala/

3

a znienawidzony przez GW i jej gwiazdy – IPN opracował skoroszyt edukacyjny, aby ułatwić nauczycielom prowadzenie lekcji historii pod parkowym niebem na bazie Galerii Wielkich Polaków XX wieku.(Galeria Wielkich Polaków XX Wieku w Parku Jordana na szlaku historii w Małopolsce – https://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/07/13/galeria-wielkich-polakow-xx-wieku-w-parku-jordana-na-szlaku-historii-w-malopolsce/.

2

Zaniepokojenie Gazety Wyborczej więc jest uzasadnione, tym bardziej, że w Galerii stawiane są pomniki przez miłośników Wyborczej – wyklęte !

W tym, a także w poprzednim roku, w Święto 3 Maja widzieliśmy w pobliżu Parku Jordana, przy Al. 3 Maja wzorcowy oficjalny, ‚radosny piknik rodzinny’, gdzie wzdłuż Alei nawet jednej polskiej flagi nie dało się zauważyć. Radość z tego była zapewne wielka i byłaby zupełna, gdyby nie Prezes Cholewa ( choleryk wg dziennikarza GW) nie porozwieszał w Parku chyba ze sto flag biało-czerwonych, rażących antypatriotyczne uczucia organizatorów/uczestników/propagatorów rzekomo „radosnego” , a nie patriotycznego obchodzenia Święta 3 Maja. O zgrozo, biało-czerwone flagi zupełnie nie przeszkadzały  licznym dzieciakom bawiącym się radośnie w Parku Jordana.

8

Co gorsza, 3 Maja w Parku pojawia się szwadron ułanów, budzący zainteresowanie, wręcz radość dzieci i dorosłych, do których antypatriotyczne przesłania chyba nie dotarły,

16

podobnie jak do mnie – i widząc ten drastyczny kontrast między Parkiem Jordana a Al 3 Maja określiłem, że granica Polski kończy się na ogrodzeniu Parku Jordana.( 3 Maja w Krakowie – kontrasty: patriotyczny Park Jordana i Al. 3 Maja – czyli na granicy Polski patriotycznej i istniejącej tylko teoretyczniehttps://wkrakowie2015.wordpress.com/2015/05/03/3-maja-w-krakowie-kontrasty-patriotyczny-park-jordana-i-al-3-maja/).

Z nadzieją czekam, aż Prezes Towarzystwa Parku zrealizuje projekt ustawienia w Parku na stałe wielkiego masztu zwieńczonego Biało-Czerwoną, aby nie tylko z każdego miejsca w Parku, ale i z Kopca Kościuszki, a nawet z kosmosu była widoczna i pokazywała, że –Tu jest Polska !

I jestem niemal już pewien, że tego patriotycznego oblicza Parku Jordana zapoczątkowanego przez dr Henryka Jordana

3 i umacnianego przez Prezesa Kazimierza Cholewę, nawet Gazeta Wyborcza nie będzie w stanie zniszczyć, ani zasłonić.

Prezes Kazimierz Cholewa dobrze służy Polsce swoją działalnością i patriotyczny Kraków winien być Mu wdzięczny za dzieło Jego życia i chlubę Krakowa.

Na koniec, wszystkim dziennikarzom, także Aleksandrowi Gurgulowi – mimo wszystko, życzę aby w swej działalności potrafili się zachować jak trzeba tzn. tak jak „Inka” – ikona Galerii Wielkich Polaków XX wieku w Parku Jordana, a nie jak „ludzie honoru” GW nadal wyklinającej wyklętych, bo niezłomnych.

Józef Wieczorek

mieszkaniec Krakowa, Dzielnica V